RSS
wtorek, 30 października 2007
Wczoraj i dzisiaj

Wczoraj mialem spotkanie z Tomkiem. Ma 14 lat i chodzi do siodmej klasy gimnazjum. Do szkoly sie pojsc nie dalo, bo tu sa akurat ferie. Pytalem  jak wygladaja lekcje ze etyki, ktore sa sa podobnie jak u nas zamiennikiem religii. Jak czernastolatkowi opowiada sie o etyce, a wlasciwie przestrzega by nie wstapil i rozpoznal sekte? No wiec, gdy na przyklad jest mowa o sekcie scjentystow (moze scjentologow) , nauczyciel wyswietla stosowny odcinek South Park. POliytka niemiecka nie interesuje sie specjalnie - jest nudnawa i trudno mu sie w niej rozeznac, ale juz polska jest prostsza i ciekawsza. Tomek jako nieletni musi byc w domu o g. 22, po tej godzinie nie wolno mu chodzic samemu po ulicy, Jest od tego wyjatek - jezeli jest na imprezeie kulturalnej (kino, koncert, etc) ma prawo wrocic o 24. Wiecej o niemieckiej szkole publicznej jej zaletach i wadach za dni pare.

Dzis w deszczu i zimnie wizytowalem przedmiescia. Bardzo nudno. Bez sensacji i napasci z bronia w reku. No i tutejszy zoolog. NIe bez powodu. Maja tam delfinarium, a co wiecej buduja nowe. Wstepny koszt oszacowano na 18,5 mln euro, ale juz widac ze skonczy sie na dwudziestu paru. Zeby bylo jasne te miliony euro zaplaci miasto! Powod jest taki, ze jakkolwiek mlode delfiny sie rodza to, bardz predko zdychaja, nowe delfinarium, da im szanse na przezycie - tak sadza wladze. Jest tu wokol tego duza dyskusja, konflikt i protesty.

20:00, nieslownik
Link Komentarze (4) »
niedziela, 28 października 2007
Sala sadowa.

W tej sali odbyl sie Proces Norymberski. W tygodniu trwaja tu normalne rozprawy dlatego mozna tu zajrzec tylko w niedziele. Nie ma wielkiego ruchu. Rozpoznanie kiedy, kto, za co, gdzie, ulatwia pan prelegent wyposazony w stosowne tablice. Potem puszcza film, wczesniej ostrzega, ze sa w nim sceny drastyczne.

22:28, nieslownik
Link Dodaj komentarz »
Msza

Msza w Kosciele Mariackim przy Rynku, kosciele zwanym tez Frauenkirche. Ksiadz Roland Huth nie mowil o polityce, przerywaniu ciazy, srodkach antykoncepcyjnych, ani nawet o seksie przedmalzenskim. Proponowal wiernym: Zyjcie tak by ludzie stawiali wam pytanie: Jak to robisz, ze jestes cierpliwy i tolerancyjny?

 

18:09, nieslownik
Link Komentarze (1) »
Mapka remontow

To dla wszystkich narzekajacych na nadmiar ulicznych remontow w Krakowie

17:58, nieslownik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007
Ogorki

Wlasnie sie dowiedzialem, ze podjeto decyzje o likwidacji Mlodziezy Wszechpolskiej, organizacji ktorej istnienie dawalo mi przecie chleb. Mowiac szczerze szkoda, zwlaszcza ze w tej tragicznej chwili znalazlem dla nich idealny argument przeciwko Unii Europejskiej i Niemcom. Niemcy i Unia narzuca nam niebawem cene ogorkow kiszonych, SZTUKA (co chyba widac) kosztuje tu 90 eurocentow, policzylem ze to prawie trzy piecdziesiat na nasze. Zjadlem, bo mam sklonnosci i gusta oligarchiczne. Za cztery lata LPR wygra wybory to jasne, bo narod tego nie kupi.

19:56, nieslownik
Link Dodaj komentarz »
Troche podobne

Pewna sklonnosc wydaje mi sie w obu miastach podobna, to sklonnosc do morza. W Krakowie, jak powszechnie wiadomo mamy najwiekszy w Polsce, jesli nie w Europie festiwal szantowy. W Norymberdze, ku pewnej konsternacji (tez miejscowych) urzadza sie wielkie swieto ryb. Trwa wlasnie, choc sie konczy. Zjesc mozna niemal kazde morskie stworzenie. Ci panstwo jedza akurat karpia na niebiesko, a dziewczynka bedzie zaraz pila piwo.  

19:41, nieslownik
Link Komentarze (1) »
Jak sie zaklada knajpe i ile sie placi

Dzis mialem spotkanie z Mariolka i jej mezem Kristoffem. Mariola jest psychologiem i prowadzi wlasny gabinet (oplaty miesieczne jakies 300 euro, w tym czynsz) poza tym pomaga mezowi, ktory ma bar pod zamkiem, najstarszej czesci miasta. Bar przylega do murow. Pare szczegolow - zeby cos takiego otworzyc, w miejscu gdzie wczesniej nie bylo gastronomii trzeba jakies 10 podpisow, jesli byla 1 (jeden). Kandydat na wlasciciela musi zapisac sie do Izby Przemyslowo Handlowej gdzie buli 600 euro rocznie. Izba jest kosztowna ale broni interesow swojego czlonka. MIesieczna oplata za koncesje na sprzedaz alkoholu nie istnieje. Placi sie ja tylko raz przy zakladaniu biznesu wraz z innymi oplatami manipulacyjnymi, co razem daje 80 euro do konca swiata. Za ogrodek placa rocznie 400 euro. Jesli chca by ogrodek byl czynny po g. 23 musza doplacic 800eu. Czynsz (lokal jest miejski) smieci i smieciarz ktory sprzata ogrodek, prad, woda i scieki to razem ok 1000 euro miesiecznie. I na koniec rzecz najdziwniejsza - miasto pobiera od wlascicela oplate parkingowa. Kazda dziedzina uslug czy handlu ma inna stawke. W takim barze jak ma Kristoff z Mariola, za kazde 10 m.kw miasto raz w zyciu zabiera im 7500 euro. Po prostu uznaje sie, ze lokal zwieksza ruch kolowy i potrzebne im miejsce postojowe dla klinetow, ktorzy mieszcza sie na owych 10 metrach. Warunki higieniczne zaplecza, toalety etc sa takie jak u nas, w koncu to sa unijne przepisy, podobnie z szyldami i spawami konserwatorskimi. Z jednym zastrzezeniem - wszelkie przepisy dotyczace estetyki sa rygorystycznie egzekwowane. I tyle. Aha, na zdjeciu jest wlasnie norymberski Wanderer, Kristoffa i Jego zony Marioli 

19:33, nieslownik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 października 2007
Spotkanie z nadburmistrzem

Dzis mialem godzinny miting z nadburmistrzem Norymbergi. No wiec to jednak nie jest model urzednika rodzimego. Byl swietnie przygotowany, mowil rzeczy ciekawe, nie gledzil, walil konkretami i pomyslami. W Norymberdze 10 lat temu bylo kilkunastoporocentowe bezrobocie, teraz wlasciwie zklikwidowane, to dzieki kompletnemu planowi dzialania i lokalnym ulatwieniom dla przedsiebiorcow. 

Bez propagandy sukcesu opowiedzial o pomyslach na partnerstwa (klastery) instytucji naukowych z przemyslem, o szkolach, ssaniu talentow, boiskach (od MS wybudowano 300), i mistrzostwach swiata wlasnie (Norymberga jest jedynym niemieckim miastem, ktore per saldo zarobilo na MS zywa gotowke - zostalo 1,2 mln euro) radzil czym sie nie przejmowac przed organizowaniem Euro 2012, mowil o klopotach z FIFA i jej imperialnej polityce wobec miasta. Duzo o szkolach bylo. Najwiecej forsy od miasta dostaja szkoly z najslabszymi wynikami - komu by to wpadlo u nas do glowy:) Wyniki uczniow sa na biezaco monitorowane przez miasto, bada sie co dzieci robia z wolnym czasem, jesli jest go za duzo, laduje sie forse, by mialy zajecie do g. 17.

Gazeta powyzej, to Nurnberger Nachrichten, byli laskawi opisac nasza akcje, choc mowiac szczerze najbardziej ich interesuja wybory i nasze opinie. To dosc jasne, zwazywszy jak wiele i w jaki sposob mowilo sie przez te dwa lata u nas o Niemcach.  

11:23, nieslownik
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 października 2007
Wężykiem po Norymberdze

W sprawie rowerzystów. Nie rozpoznałem jeszcze czy trwają tu batalie o ścieżki, czy są jakieś zwarcia w tych sprawach z władzą, choć na mój rozum, zważywszy tendencje w krajach cywilizowanych i bogatych takich jak Niemcy, dla pedałujących życie tu raczej jest piękne. Zobaczę w każdym razie i sprawdzę. Rozmawiając wczoraj o czymś zgoła innym, przy okazji zupełnie, dowiedziałem się, że owo życie rowerzysty jest jeszcze wspanialsze. Otóż, w Norymberdze (nie wiem jak gdzie indziej) jadący rowerem może mieć we krwi 1,2 promila alkoholu we krwi. Jedziesz wężykiem, zatrzymują cię, dmuchasz, jak masz więcej stajesz przed sądem, jak masz mniej oceniają czy jesteś zagrożeniem w ruchu drogowym. Każdy przecież inaczej toleruje alkohol. A więc gdy uznają, że choć masz tylko 0,6 promila na przykład, ale widzisz podwójnie, i bleblasz, podejmują decyzję ludzką, by nie rzec głęboko pochylają się nad twą dolą – każą przypiąć rower do najbliższej latarni i konfiskują kluczyk. Można się poń zgłosić na drugi dzień do komisariatu, nie wiąże się to żadną karą, przesłuchaniem, szykaną ani stawianiem przed sądem 24 godzinnym. To jest jakiś pomysł, choć do Krakowa nie przeszczepialny, bo co by wieczorami robiła straż miejska, która w stawianiu przed sędzią pijanego rowerzysty znalazła sens bytu.

Picie jest tu zresztą tematem prasowym. Powodem jest prosty pomysł na jaki wpadli tutejsi dyskotekarze. Rzecz dotyczy piątków, kiedy to w dzielnicy dyskotek Kohlenhof można wejść za np. 5 euro do dyskoteki, wejść i pić do oporu. Nazywają to Komasaufen czyli „chlanie do śpiączki” i takoż to reklamują, dodając, „zapłacimy za twój alkohol”. Jednym słowem płaci się za bilet, a już za alkohol nie. Nie wiem, jak to się opłaca, ale najwyraźniej bardzo. Kłopot jest tym większy, że bilet na disko można sprzedać nieletniemu bez naruszania ustawy zakazującej wydawania alkoholu nieletnim. Jednym słowem dzieciarnia się upija w świetle prawa. Zaczyna się z tym walka, angażuje się miasto, policja, piszą gazety. W sumie nieprzyjemne.

13:13, nieslownik
Link Komentarze (1) »
środa, 24 października 2007
Co na Rynku

Jak kazdy megaloman z Krakowa, na poczatek ide ogladnac rynek, zeby sobie potwierdzic, ze nasz jest najwiekszy. Jest. Od norymberskiego rozni sie znacznie, ale nie o rozmiarach, ksztalcie, planie i historii, ale o funkcji chce tu slow pare. Trudno powiedziec, ze na naszym rynku cokolwiek co sie dzieje, jest naturalne. Cepeliada na przyklad jest nienaturalna, podobnie czeste dymy z grilow, Rubik Piotr podobnie jak i kolor jego wlosow nie bardzo pasuja do studzienki Badylaka. Budy typu szalas nie sa naturalne, i scena pod Ratuszem niemal na okraglo, tez nie jest. Od lat specjalisci od promocji miasta, gdy mowa o funkcji nazwaja Rynek "salonem Krakowa", co jest bardzo smieszne zwazywszy co sie tam wyprawia. W Norymberdze, jak widze, ucepeliowacenie ogroniczono do minimum. Imprez ze scena wolno zorganizowac - jak mi mowia - cztery. I koniec. A na codzien handluje sie po prostu jedzeniem. Sery, warzywa i wedliny, miod, chleb i alkohol, co wydaje sie bardzo naturalne. Ktokolwiek to wymyslil (zapewne dosc dawno) mial racje, ktokolwiek nad tym czuwa i nie zmienia rynku w "salon" ma glowe na karku. Taki Kleparz na Rynku (po niemiecku czytaloby sie Kleparc), wyglada jak wyglada, nie ma w tym cienia egzaltacji, ani nadymiania sie choc wlasnie jestesmy w apogeum sezonu na dynie.

16:48, nieslownik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2